Strona:Elwira Korotyńska - Figle Różyczki.djvu/12

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


bi porządek z dywanem i sukienką.
Mała zbytnica chciałaby, żeby jak najprędzej wszedł tatuś i ujrzał dzieło artystyczne swej córki. Wtedy by napewno przebaczono poplamiony dywan i sukienkę.
Ale nadzieje zawiodły. Posłyszawszy głosy w salonie, weszła mamusia, a ujrzawszy co się stało, ostre robiła wymówki.
Jeszcze nie skończyła mamusia strofowania, gdy nadszedł ojciec pełen gniewu i oburzenia.
Biedna Różyczka! Jakiż zawód ją spotkał! Była pewna pochwał