Strona:Elwira Korotyńska - Ach! Być cyganem!.djvu/12

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
— 10 —

CYGANKA. Nie zwiedziesz cyganki, chociażbyś i przysięgać na to chciała... Chodź panno Marcysiu!
MARCYSIA. A to chytra! a to wiedząca!
ZDZIŚ. Naprzód się dowiedziała o wszystkich, co tu mieszkają... Wielka mi sztuka!
CYGANKA. Paniczu! młody, ale zły jesteś, jak żmija... Strzeż się!
ZDZIŚ. Nie boję się ani ciebie, ani twoich czarów! (wychodzi)
MARCYSIA. No, wróż, opętańcze...
CYGANKA (bierze dłoń Marcysi). Sto lat życia przed tobą... życie długie i raz słodkie drugi raz gorzkie...
MARCYSIA. Nowinę mi powiedziała! Zawsze tak jest, że raz dobrze, drugi raz źle! To mi mądrość!
CYGANKA (nie zwracając na to uwagi). Masz bruneta i masz blondyna, będziesz miała jeszcze siwego kawalera!
MARCYSIA (wyrywa jej rękę). To ty se bierz siwca, ja tam wolę nawet rudego, aby nie stary!
CYGANKA. Siwy będzie bogaty, oj! oj! jaki dom, jakie ogrody, jakie pola! oj! oj!
MARCYSIA. Niechajta będzie i siwy, jeśli taki bogaty! Dalej...
CYGANKA. Dzieci będziesz miała dwanaścioro...
MARCYSIA. O! rety!