Strona:Eliza Orzeszkowa - Stare obrazki.djvu/88

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


on je z nad dłoni, i wyraźniejsza ironja zaigrała na jego delikatnych wargach.
Z wesołą przekorą patrząc w twarz brata, mówić zaczął:
— Różnemi przymioty natura darzy śmiertelnych. Jak paciorki, przebrałeś te, które są moją własnością; pozwól, najdostojniejszy, abym wzajemnie, znizał twoje na nić méj pamięci. Złożymy przez to hołd sile twórczéj, wydającéj ze swego łona tak doskonałe sprzeciwieństwa. A ponieważ imię występków dałeś moim czynom, powiem z kolei jak twoje nazywam.
— Mów, Lucyuszu. Natura nie odmówiła ci rozumu i przenikliwości, a szczerość jest sercem przyjaźni, które, gdy bić przestaje, przyjaźń umiera.
— Mędrcem jesteś, Aureli, od lat dziecięcych zapatrzonym w oblicze Minerwy. Filozofią i pracę wziąłeś sobie za nierozłączne kochanki. Właściwém mianem twojém winno być: homo frugi, dwa wyrazy, któremi nasi przodkowie nazywali doskonale wstrzemięźliwego i skromnego męża. Tylko błagania twéj matki sprawiły, że sypiasz na tych zwierzęcych skórach, lecz na łabędzich puchach i kapach z tyryjskiéj purpury, nie dałeś nigdy spocząć swému ciału. Jadłem twém wzgardził by pewno lada jaki wzbogacony wyzwoleniec, Afrodyta zaś rychło zestarzała-by ze zgryzoty; gdyby twoje-