Strona:Eliza Orzeszkowa - Stare obrazki.djvu/89

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


mi tylko ofiarami cieszyć się miała. Takim jesteś. A w dodatku, jak Semelę grom Zeusa, tak duszę twoję miłość dla ludzi, przemieniła w krzak gorejący. Gorejesz, o boski! miłością dla ludzi! I czego-żeś przez tę miłość nie powyrabiał? Dnie i noce myślisz o sprawach publicznych, a dla stoczenia nad niemi obrad, ileż razy z Kampanii, z Albanii, przylatywałeś do Rzymu, i wprost z podróży, niby jakiś najemnik narodu, biegłeś do Kuryi. Żaden z cezarów, tak jak ty nie szanował wolności senatu i takiéj pieczołowitéj opieki nie roztaczał nad biednym ludem. Tyś to w całém państwie pomnożył ilość trybunałów, aby sprawiedliwość rychléj wynagradzała krzywdy. Tyś argusową czujność prawa zawiesił nad mieniem i bezpieczeństwem sierot. Tyś wzbronił zdzierstwa poborcom drogowych ceł, a rozdawanie zboża ubogim poddał surowéj słuszności. W czasach głodowych, twoje starania nie dały z głodu umrzéć nikomu, a gdy zaraza pustoszyła Rzym, kosztem szkatuły własnéj sprawiałeś biednym pogrzeby. Ciebie bolą nawet rany gladyatorów, a w amfiteatrze zasiąść zmuszony, wzgardę okazujesz dla krwawych widowisk, plecami zwracając się ku nim, a twarzą ku swym ministrom i gońcom, którzy ci tam o różnych ważnych sprawach prawią.
Ty litujesz się nawet nad lichymi skoczkami i na areny materace kłaść rozkazałeś, ażeby który