Strona:Eliza Orzeszkowa - Pieśń przerwana.djvu/92

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
80
ELIZA ORZESZKOWA

raz, wcale, wcale nie żałuje tego, bo przekonała się, że jest w domu potrzebną koniecznie, że ojciec i dzieci nie mogą w żaden sposób pozostawać bez opieki...
— Tak poważnej! — uśmiechnął się Przyjemski.
— Poważnej! — zaśmiała się: — gdzie tam! Wiem sama, że wiele mi brakuje... ale robię, co mogę...
— Aby być aniołem pociechy i pomocy — dokończył z cicha.
Jej te słowa spłynęły w serce słodyczą wielką; przechyliła głowę i umilkła.
Ale dla niego nawiązanie rozmowy przerwanej nie stanowiło trudności najmniejszej. Trochę pochylony ku niej, zaraz zapytał znowu:
— Któż to taki ta staruszka,