Strona:Eliza Orzeszkowa - Pieśń przerwana.djvu/73

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
61
PIEŚŃ PRZERWANA

nia czepeczków; te, co były, podarły się na nic. Bez ciebie nie kupię. Zarzuć tam co na siebie i chodźmy.
Klara słuchała z głową pochyloną. Zrobiło się jej bardzo smutno, ale zaraz podniosła oczy i przemówiła raźnie:
— Dobrze, pójdę zaraz, tylko wezmę okrycie i kapelusz.
Zaraz też wyszły. Wyszedłszy, Klara zamknęła na klucz drzwi domku i klucz włożyła do kieszeni sukni. Ojciec miewał zawsze drugi przy sobie. Gdy przechodziły przez ogród, staruszka mówiła:
— Rozmienimy w sklepach pieniądze i dam ci na wpisowe dla Stasia. Już pora zapłacić, prawda?
— Dziękuję pani — szepnęła