Strona:Eliza Orzeszkowa - Pieśń przerwana.djvu/72

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
60
ELIZA ORZESZKOWA

Oczy jej duże i bardzo błękitne śmiały się pod siwemi brwiami, i uśmiech dobroduszny rozchylał szerokie usta. Klara pocałowała ją znowu w rękę.
— Dlaczego pani nie chce usiąść?
— A bo mi pilno, i przyszłam po ciebie. Teraz masz czas i możesz pójść ze mną do sklepów. Trzewiki nowe muszę kupić; widzisz, w jakich chodzę...
Wysunęła z pod czarnej sukni i pokazywała Klarze nogę dużą, płaską, w białej pończosze i prunelowym trzewiku, wydeptanym i znoszonym.
— Bez ciebie nie kupię. Oni mię oszukają, Bóg wie jakie dadzą, będę miała niewygodę. Szlarek mi też trzeba do ogarnirowa-