Strona:Eliza Orzeszkowa - Pieśń przerwana.djvu/105

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
93
PIEŚŃ PRZERWANA

wała ojcu wieczorami, słyszałam muzykę u znajomych może dwa albo trzy razy...
Przyjemski zawołał ze zdziwieniem:
— Czy podobna! Przez cztery lata słyszeć muzykę tylko dwa albo trzy razy. Jak pani może żyć bez muzyki?...
Odpowiedziała z uśmiechem:
— Cóż to tak ważnego, że nie mam tej przyjemności?...
— To prawda; — potwierdził — cóż to ważnego nie mieć w życiu przyjemności... szczególnie w takim wieku...
— To prawda, — zgodziła się śpiesznie — oddawna już jestem dorosłą...
Spojrzał w górę.
— Czy gwiazdy jeszcze spadają?