Strona:Elegie Jana Kochanowskiego (1829).pdf/053

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

Ach! pospieszaj — Lecz niewiem czemu czuję trwogę,
I mdłéj nadziei niczém pokrzepić nie mogę,
Już bezecny stróż zapiał miotając skrzydłami,
Gwiazda nad Eojskiemi zabłysła morzami,
A ciebie niema jeszcze, a tu myśl się biedzi,
Płonne, albo niepłonne podejrzenia śledzi. —
Nieszczęśliwy kto z wami na słowach przestaje,
I zdradnym obietnicom jaką wiarę daje,
Iskry ten w wodzie szuka i róży w płomieniu,
Kto nędzny kobiecemu ufa przyrzeczeniu.







ELEGIA  XII.

DO LIDYI.


Za nic tyle ziół wonnych nie paliłem niebu,
Jakbym z tobą dni pędził aż do dnia pogrzebu,
Tyś téż baczną się zdała na moje zachody,
Czego ja prędkowierny, zgadywał dowody,
Przeto u bogów miłe nadzieje mi rosły,
Że czułych modłów moich wiatry nie rozniosły;
Ale ciebie znudziła ta miłość zaczęta,
Nowa, przeto że nowa zmienia cię ponęta,