Strona:Elżbieta Jaraczewska - Powieści narodowe 01.djvu/98

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


śliwszy założyć dla niej nowy folwarczek Milin zwany, ażeby zarówno i oswoić ją zupełnie z gospodarstwem i przyjemnem jej uczynić. Polecił uiszczenie swych planów w tej mierze Panu Hoffel, malującemu wtedy obrazy do wystawionego przez zmarłą Wojewodzinę Kościoła, podług zawartej jeszcze z nią ugody. Potem Pan Sławiński z siostrą i córką puścił się w podróż do Saxonji, uważając jako czczą formalność, odebrany na doniesienie o tem odpowiedni list żony, w którym oświadczała: iż byłaby chętnie Emilkę do siebie przyjęła i w Warszawie ukończenie jej edukacyi ułatwiła. W istocie zaś, ten list szczerszy był niżeli się można było spodziewać; bo pilnująca słabej i coraz dziwaczniejszej Hrabiny Delfina, sama zaniedbana przez Zofią, gdy słabą była, zaczęła żałować oddalonej Emilki i myśleć z goryczą, iż przywiązańszą i posłuszniejszą w niej córkę byłaby znalazła.
Świetny atoli następnego roku karnawał, i liczne w nim przez Zofią odbierane oklaski, pochlebiając macierzyńskiej próżności, nieco ją pocieszyły; chociaż przy ustawicznem zawsze wyrzekaniu: iż się nie trafia Zofji żadne dobre