Strona:Elżbieta Jaraczewska - Powieści narodowe 01.djvu/94

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


rze sprawić wesele i wyprawę dać Małgosi; przyczyniła się do tej i Panna Kunegunda, nie szczędząc licznych przestróg, które nadto wcześnie za mąż idącej, podług jej zdania pannie młodej, jako swej dawnej wychowanicy użyczyć sądziła się obowiązaną. Emilka zajęła się ochoczo uszyciem szlubnej sukni, a Pan Sławiński Łukaszowi wygodne pomieszkanie, powiększenie zasług i ordynaryi zapewnił.
Nadszedł nareszcie dzień wesela Małgosi. Panna Kunegunda ustroiła Pannę młodą do szlubu: Wojewodzina, podług dawnego zwyczaju, na kobiercu siedzącej, przypięła rozmarynową koronę na poświęconym łubku. Matka czule pobłogosławiła, a rozrzewniona przy dużym bukiecie druchna Emilia, z uczuciem drugiej matki, do ołtarza ją poprowadziła. Tańcowali długo wszyscy dworscy, w dużej pałacowej sali, w której do późnej nocy, nad swój zwyczaj, siedziała z niemi, sędziwa i kochana od nich Pani.
Ten dzień tak świetny, ostatnim był dniem wesołości w Brzoznowie. Wkrótce potem, paraliżem tknięta szanowna Wojewodzina, ledwo miawszy czas ostatnie religji wypełnić obowią-