Strona:Elżbieta Jaraczewska - Powieści narodowe 01.djvu/88

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


wlekłych zaleceń starej jej panny wyprawnej Panny Kunegundy, której umiała i doświadczeniu dogodzić, i zrzędzie wybaczać; rozmaite konfitury i soki smażyć; ocet konwaliowy i serek pigwowy robić; różne likwory zaprawiać, i wodę bławatkową lub różanną przepędzać. Przepisywała oraz ciągle w pięknej safianowej książce, darowanej na ten przedmiot Pannie Kunegundzie, wszystkie domowe sposoby leczenia, i różne inne gospodarskie sekreta, dotąd w jej szufladce zamięszane, z rozmaitemi, i na świstkach starannie spisywanemi dziwacznych snów przedmiotami, które potem podług sennika, jako numera na loteryą stawiane bywały. I tak Emilia doskonaliła się coraz bardziej w sposobności, bez której, ani prawdziwie dobrą, ani szczerze kochaną być nie można, zapominania o sobie, dla zajęcia się drugiemi. Często z uśmiechem na nią patrząc, kochająca ją jak córkę Wojewodzina, prosiła Boga w duszy, ażeby mogła być małżonką młodego Władysława Wienieckiego jej wnuka, mającego po niej dziedziczyć. Najprzyjemniejsze albowiem chwile spędzała, gdy Emilka w poufałych rozmowach, wylewała jej całą swoją duszę, pielę-