Strona:Elżbieta Jaraczewska - Powieści narodowe 01.djvu/84

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


szających w swoich opowiadaniach, zastanowiony dla niej ruch towarzyskiego życia. Pyszniąc się wdziękami i młodością Zofji, tak, jak niegdyś Delfiny, często nawet przeciwko matce obronę jej popierała. Biedna Delfina, tęschne więc i przykre miała chwile, i poniewolnie czasem to wrażenie, w pisanych do męża listach zdradzała; gdyż pomimo wszelkiego starania, to co piszemy, nosi zawsze cechę tego, czem jesteśmy. Wrócić jednak do Topolówki, zkąd Edward coraz rzadkiej ją odwiedzał, nie miała odwagi, a Panna Rozalia, której kochanek przeszedł w służbę Adolfa, i która teraz Zofji była powiernicą, starannie ten wstręt utrzymywała. Dziwnem się wydawać może, iżby przewaga tyle różniącej się urodzeniem i wychowaniem od swej pani osoby, tak długo nad nią trwać mogła. Łatwo to się jednak wyrozumie, zastanawiając się, ile próżność ma powolności dla tych, którzy ją podniecają, a słabość charakteru uległości, dla stalszego umysłu, umiejącego wziąść nad nią górę.
Skończony rok żałoby, powrót zabaw i balów, i Hrabinę ożywił, i Delfinę nieco rozerwał, w nieustannie oświadczanej mężowi nie-