Strona:Elżbieta Jaraczewska - Powieści narodowe 01.djvu/72

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


w towarzystwie młodego Podpułkownika Bronisława, najlepszego stolicy tanecznika, na wesele siostry na Ukrainę jechali. Żałując straconych chwil, i nie kontenta z tak poźnego uwiadomienia, ująwszy za ręce dzieci z niezwyczajną żywością, pobiegła Delfina poprawić swoje i ich ubranie; gdy tymczasem Pani Mielińska spokojnie, przyjęciem gości się zatrudniała. Nie mogła pojąć Emilka przyczyny gorączkowego matki pośpiechu, i dla czego goście zawsze tak uprzejmie w Topolówce witani, tak mocno ją swojem przybyciem teraz przerażali.
Niecierpliwa Delfina, zastawszy swój pokój zamknięty, zbiegła z żywością wołać Panny Rozalji, która w niebytności Pana Grzegorzewskiego, z uśmiechem słodkich słówek zastępcy wójta gminy Topolówki słuchając, po ogrodzie się z nim przechadzała. Wróciła z nią wkrótce Pani Sławińska, łając ją z niezwykłem sobie poruszeniem.
Nagotowała w milczeniu zaperzona Panna Rozalia wszystko do ubioru swojej Pani, a ta rozkazawszy jej niebawnie włożyć Zosi wczoraj przywiezioną sukienkę, sama się Emilką zatrudniła. Dała sobie posłuszna i przestraszona