Strona:Elżbieta Jaraczewska - Powieści narodowe 01.djvu/56

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


oznaczenia miłego w świecie ułożenia). «Nie ma jej w tych stronach, — odpowiedział Edward z goryczą — pojechała do bliższego miasta, rozwodzić się z mężem.» — «To mnie dziwi, — odpowiedziała z roztargnieniem przeglądając się znowu Delfina: — musiała chyba być połączona z niezdolnym ją ocenić człowiekiem; wcale się albowiem do rzeczy wydawała.» — «Może też wzajemna niezgodność charakterów, — przerwał z żywością przytłumionym głosem Edward, — wspólne ich z sobą pożycie nieznośnem czyniła.» I wstawszy, w mocnem poruszeniu, zaczął szybkim krokiem chodzić. Spostrzegła się znowu Delfina, chociaż wyrzeczone przez nią słowa, skutkiem tylko były powtarzanych zwykle przez nią w towarzystwie zasad, i nie wiedziała już o czem mówić.
Przyszła jej na pomoc Pani Mielińska. Pytała jej się znowu o Warszawę, i przejeżdżającą wten czas przez nią sławną śpiewaczkę. Mówiono ztąd o muzyce, którą Pani Mielińska dobrze posiadając, Emilce użyczała. Pani Sławińska nie źle śpiewała; wiedziała że mąż muzykę lubi, otworzyła fortepian, i zaczęła nucić kilka ulubionych od niego śpiewek. Wdzięk