Strona:Elżbieta Jaraczewska - Powieści narodowe 01.djvu/46

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


zdobiła się jeszcze postacią dobrej matki, którą w świecie przybierała. Nie wspominała zaś nigdy Delfina o mężu, tylko kiedy potrzeba pisania do niego, lub momentalny jego pobyt w mieście, koniecznem to czyniły: ani o Emilce, którą wszyscy uważali za smutną kalekę na wieczną osobność skazaną.
Przepędziła tak ośm lat Pani Sławińska, oddalona od męża i córki, gdy nareszcie zwiędłe po mocnej chorobie lice Zosi, chęć odnowienia swego appartamentu i usunięcia się na moment z pod zaczynającej się jej przykrzyć przewagi Hrabiny, ażeby tem więcej być od niej żądaną (polityka, którą dobrze znają wszystkie słabe charaktery i pieszczone dzieci) były jej powodem do napisania mężowi, iż go chce przy pięknej porze roku odwiedzić na wsi.
Ten list, skutek kaprysu momentalnego, mocne sprawił wzruszenie w zaciszu przez Edwarda zamieszkanem. Cała przeszłość, doznane przykrości w połączeniu z żoną; lecz także i poprzedzające je nadzieje, odświeżyły się w jego wyobraźni i wzruszyły serce. Zaczął myśleć: iż wiek dojrzalszy i przykre świata doświadczenie, może mu wrócą małżonkę, a