Strona:Elżbieta Jaraczewska - Powieści narodowe 01.djvu/47

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


jego Emilce matkę. W życiu albowiem samotnem, którego prawie same uczucia są wypadkami, jedna chwila, jedno mocne wzruszenie, niszczy czasem kilkoletni przeciąg czasu, i przeszłość w jednym momencie obecną czyni. Nie rozrywany niczem, nie oderwany żadną zmianą od przeszłości, zamieszkały w samotności człowiek, jest tak, jak niebaczne dziecko, które sądzi: iż bystry potok wróci mu powierzone wianki, lub, że ta sama woda zachowa rysy jego twarzy; gdy tymczasem wytryskując i odnawiając się nieustannie, już dawno upłynęła i uschła w obcych stronach.
Ze smutnym uśmiechem, więcej towarzyszącym politowaniu, jak nadziei, słuchała Pani Mielińska pomyślnych wróżb przez brata w tej mierze czynionych, pierwszy raz nie niszcząc przyłączonej do nich obawy. Wspólnie jednak z nim, liczne starania łożyła dla uprzyjemnienia Delfinie pobytu na wsi, i przysposobienia dziewięcioletniej Emilki do uczynienia na niej miłego wrażenia. I tak, wesoła dziewczynka, z wszelką wolnością dotąd na dworze i w ogrodzie kolejno się ucząca i igrająca, często do pokoju wołaną była, dla przymierzenia różnych