Strona:Elżbieta Jaraczewska - Powieści narodowe 01.djvu/232

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


sama karmiła. Zaczęto się witać jak najczulej; nastąpiły tłumne krzyżujące się zapytania o siebie, o drugich, o zagraniczne kraje, o wieś i Warszawę.
Przybyli w kilka dni i sąsiedzi dla przywitania nowo powracających z Paryża, pogodzonych małżonków. Szacunek, który Pan Sławiński okazywał Delfinie, ogólny jej nie długo pozyskał; gdyż jeżeli się zajmują chwilowo w towarzystwie, opuszczonemi od mężów żonami, nie pozyskują zwykle ciągłego szacunku tylko te, które od nich są poważane: w świecie albowiem urywki tylko ich charakteru, w domu całe ich życie się rozwija. Od powrotu więc dopiero Delfiny do męża i obowiązków, szczerze powzięto o niej dobre mniemanie. Zaszczycano się jej przyjaźnią; słuchano z ciekawością opowiadań jej podróży, i nabrała jeszcze więcej przewagi w sąsiedztwie, przy nowo otrzymanej przez męża godności Kasztelana.
Wkrótce, przy dobroczynnej pomocy i prawie macierzyńskiej opiece Pani Mielińskiej (która pierwsza umiała nie obarczając słabości charakteru Pani Sławińskiej, wesprzeć ją skutecznie), zajęła się Delfina domem i gospodarstwem. Te