Strona:Elżbieta Jaraczewska - Powieści narodowe 01.djvu/233

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


albowiem konieczne zatrudnienia, milszemi by się częstokroć wydawały, nie obeznanym z niemi w młodości osobom, gdyby z początku łagodnie do nich nakłaniane, a nie nagle przymuszane, pod postacią miłych obowiązków, a nie zrzędnej skrzętności je poznawały.
Oswojona powoli Delfina, z tak przykrem niegdyś dla niej, swobodnem wiejskiem życiem; i czerpając w religji coraz nowe siły, i większą łatwość do pełnienia cnotliwych ofiar; zwyciężyła nareszcie, długi wstręt, i postanowiła od drugiej rocznicy Świętej Zofji, odwiedzać szkółkę biednych panienek, gdzie tego dnia modlitwy wdzięcznych serc, imię jej nieszczęśliwej córki, przed Bogiem spominały. Nie długo nawet potem, uczęszczając do niej chętnie z Panią bielińską, zajęła się z upodobaniem, pokazywaniem wychowywanym młodym osobom, różnych pięknych robót, w których bardzo zręczną była.
Najbardziej atoli duszę jej odżywiło, powzięte przywiązanie ku małej Jadwisi, którą bardziej jak swe własne w tym wieku pokochała dzieci; próżność osobista, nie dozwoliwszy jej wtenczas doznać w całej swej rozciągłości, słodyczy macierzyńskich uczuć.