Strona:Elżbieta Jaraczewska - Powieści narodowe 01.djvu/230

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


tkniętą apoplexyą, po wykradzeniu jej jedynaczki, przez awanturnika Francuza guwernera bawiącego w sąsiedztwie. Potrafił on sobie ująć serce Pany Hortensyi, takie same zapewnienia miłości jej czyniąc, jak bohater, łaskawie przez Pana Porucznika pożyczanego romansu. Największa więc rozpacz panowała w domu nierozsądnej Szambelanowej; gdy tymczasem szczęśliwsza od niej matka, poczciwa Wojciechowa, z radością kołysała nowo narodzonego syna swej Małgosi, przy której osiadła.
Donosiła o tem wszystkiem Pani Mielińska bratu, z ukontentowaniem mu oraz oznajmując, zupełne jego nowego pomieszkania w Topolówce ukończenie. Udali się tam Państwo Sławińscy, po odbytej Świętej Zofji smutnej rocznicy, w której Delfina umieściła na grobie Hrabiny i córki, zamówione dla nich we Włoszech grobowe pomniki. Był to ostatni hołd przez nowo-odrodzoną duszę Delfiny, dawnym jej wyobrażeniom, o czułości i przystojności wypłacony. Nie sprzeciwiał jej się w tem mąż, nadto znający ludzi, aby nie wiedzieć, iż przez nabyte przymioty, cokolwiek zawsze przegląda dawnego charakteru. Sam zaś, inaczej pamiątkę córki uczcił, fundu-