Strona:Elżbieta Jaraczewska - Powieści narodowe 01.djvu/224

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


wrażenie, piękną koronkową rokietą, błyszczącem nowo otrzymanem dystynktorium, i górnostylną mową, w której i Senekę i Horacego nawet przytaczając, w określeniu krótkości życia i marności jego uciech; gotował się wychwalać wysokie cnoty Zofji i jej zgon chwalebny, o żadne się atoli, oprócz jej wieku i imienia, nie wypytując szczegóły.
Uczyniwszy wszystkie konieczne rozrządzenia, żywo tym smutnym widokiem przejęty Władysław, poszedł odwiedzić chorego Adolfa, którego się żal na chwilę odnowił, przy zobaczeniu go, i ulżył oraz szczerością z którą go dzielił. Po pierwszych jednak czułości oznakach, zaczął już utyskiwać Adolf przed Władysławem, iż mu Hrabina oprócz swego pięknego domu, żadnego nie uczyniła zapisu. Lecz Adolf przychodził do siebie po gwałtownej słabości, a obawa śmierci, już była nieco zwróciła jego czułość ku samemu sobie. Wkrótce nawet gdy mu się znowu dłużnicy naprzykrzali, przedał znienawidzony dom, pierwszej osobie która mu za niego dobrze zapłaciła, i wyjechał z zadziwieniem wszystkich (wielki zawsze żal po Zofji okazując) do rodziców na Podole,