Strona:Elżbieta Jaraczewska - Powieści narodowe 01.djvu/225

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


gdzie nie dawno się udała bogata Leokadya. Oddalił jednak wprzód Pana Grzegorzewskiego, który mu się i za drogim i za ciężkim do usług wydawał. Władysław zaś, zgadując serce żony, hojnie Pannę Rozalią wynagrodził, zostawiwszy jej oprócz rzeczy Zofji, wszystko, co dla niej na wyprawę kupione było. Przyjęła wszystko z radością, prędko pocieszona po śmierci swej Pani, Panna Rozalia, i zapytana czy wróci do Topolówki; oświadczyła, iż już niechce być w służbie i w Warszawie pozostanie.
Sam więc Władysław wrócił smutnie do Topolówki. Przyjazd jego, zamiast wzniecenia radości, bolesnych tylko ran był odnowieniem.
Starała się jednak Delfina powściągać gwałtowność swego żalu, dla zaczynającej się cieszyć nadzieją macierzyństwa Emilji; ale blada jej twarz zarumienione od łez oczy, coraz bardziej niknące siły, zapomnienie nareszcie zwykłych około swego zdrowia starań, wszystko niszczącego ją głębokiego smutku było dowodem.
Spostrzegał to dzielący jej cierpienia, niespokojny o nią mąż, wspólnem nieszczęściem na nowo z nią połączony. Postanowił przeto, za poradą światłego lekarza, w moralnych uczu-