Strona:Elżbieta Jaraczewska - Powieści narodowe 01.djvu/223

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


papiery zapiżmowane od proszków, i elegancki bilet na bal Łazienkowski zapraszający, targowano się i godzono o różne tyczące jej pogrzebu szczegóły. Rozmawiało tam z sobą dwóch Lekarzy, przytomnych otworzeniu ciała; z których jeden zaokrąglając z wdziękiem ozdobioną brylantowym pierścieniem rękę, zażywał hiszpankę ze złotej tabakierki, oświadczając z grzecznością drugiemu, iż może nieboszkę byłby uratował krwi puszczeniem, gdyby nie winna starszemu koledze na konsylium uległość. Obok nich, młody felczer chował ze smutkiem anatomiczne narzędzia, rozłożone na stoliku, na którym dawniej stała Zofji gotowalnia. Opodal zaś, obojętny urzędnik sądowy, do pieczętowania rzeczy przywołany, częstował burgundskiem winem, młodego wyświeżonego kanonika, który miał mieć nazajutrz mowę pogrzebową, na exekwiach nieboszki. Ten, nie myślał ani o świętych namiestnika Boskiego obowiązkach, ani o pożytku moralnym, któryby mógł czerpać dla swych słuchaczów, z nagłej śmierci młodej osoby, tak długie życie, tak świetne sobie mogącej obiecywać szczęście. — Rozmyślał tylko próżnie, jakie zrobi na nich