Strona:Elżbieta Jaraczewska - Powieści narodowe 01.djvu/194

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


lią, było celem powszechnych życzeń. Pościła, prosząc o to Pana Boga, od dziewięciu wtorków do świętego Antoniego Panna Kunegunda i poczciwa Wojciechowa; stary zaś Tomasz ostatni holenderski obrączkowy dukat, w skórzanym woreczku na węzeł zawiązany dał w tej intencyi, na wotywę do blizkiego cudownego miejsca.
Wśród więc licznych błogosławieństw i gorących modłów, przywiązanych sług i włościan, pielęgnowanych przez siebie dzieci, kalek i starców, została Emilia połączona z Władysławem, przez cnotliwego Proboszcza Brzoznowskiego, który po ukończeniu tkliwego obrzędu, w gorącej modlitwie dziękował Bogu, za uiszczenie ostatniego na ziemi życzenia. Pan Sławiński prowadząc córkę od szlubu, i oddając mężowi, życzył z rozrzewnieniem, ażeby mu tyle szczęścia w dom przyniosła, ile z nią w Topolówce znajdował. Szczęśliwy i pyszeny z posiadania swej Emilji Władysław, wyprowadził ją przed kościół, i jako matkę wskazał licznie zgromadzonym włościanom, którym sutą sprawiał ucztę, hojnie obdarzając wszystkich oraz nieszczęśliwych we wsi, w imieniu już swej żony.