Strona:Elżbieta Jaraczewska - Powieści narodowe 01.djvu/195

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Sędziwy Doktor, i szanowny Sędzia pokoju, obadwa szlachetni i bezinteressowni przyjaciele nieboszki Wojewodziny, i dobrodzieje całej prawie okolicy, z godnym Brzoznowskim Plebanem, jedynymi w tym dniu byli Topolówki gośćmi. Nazajutrz, uszczęśliwiony stary Tomasz, w karmazynowym żupanie, w perłowym kontuszu, żółtych botach i tryumfująca Panna Kunegunda, w obszernym materyalnym papuzim robronie, w żółto-gorące goździki rzucanym, przyjmowali na czele wszystkich Brzoznowskich ludzi, nową swoję panię. Prędsze jej pozyskanie, pocieszało ich jedynie w doznanym smutku, z powodu niesposobności urządzenia na prędce, paradniejszych przenosin. Odprowadzili jednak wszyscy państwa młodych do Brzoznowa, gdzie wkrótce nastąpiły exekwie za nieboszkę Wojewodzinę, a przytomny tym poważnym i religijnym obrzędom Adolf, mimowolnie pierwszy raz rozczulony, zapomniał z nich szydzić. Dumająca zaś Zofia zaczęła żałować, iż inaczej wychowana jak siostra, równego jej szczęścia, w pożyciu z Adolfem, nie mogła się spodziewać.
Odebrano wtedy list od Hrabiny życzącej