Strona:Elżbieta Jaraczewska - Powieści narodowe 01.djvu/191

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


w zgodzie z Emilią a Adolf nieustannie się z Zofią kłócił i godził, hucznej wesołości i nieznanych dotąd zabaw, stała się siedliskiem. Po uprzykrzeniu sobie albowiem wszystkich wiejskich rozrywek, które z nowością cały swój wdzięk straciły, utworzyła Zofia naprędce, mały teatrzyk. Przybyło kilka osób z sąsiedztwa, rozdano role. Uczenie się ich i powtarzanie, próby i rozmaite przygotowania do sceny, zajęły wszystkich przyjemnie, i dostarczyły zabaw, wesołemu towarzystwu, które dopiero zdawało się sposobić, do udzielenia ich drugim.
Wystawiono najprzód, ładną sztuczkę «Zmyślone niewierności» której przekład na polski język, chwilowa igraszka jednego z najszczytniejszych naszych poetów, tyle nabrała mocy i wdzięku, pod jego pędzlem, zwykłym pełne życia nieśmiertelnego, kreślić obrazy. Przelał w nią albowiem, nie tylko żywość dowcipu i giętkość rozmowy oryginału, ale wszędzie czcze wysłowienia i przesadzone francuzkiego języka obroty, zamienił w wyrazy uczucia i rysy charakteru. Ta sztuczka nabrała jeszcze trafności, zastosowaniem do grających ją, tak różniących się od siebie kochanków. Nastąpiły po niej