Strona:Elżbieta Jaraczewska - Powieści narodowe 01.djvu/192

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


niektóre wdzięczne obrazy, z naiwnych ballad Mickiewicza i Odyńca wybrane. Potem dla odmiany, zaczęto grywać, różne dowcipne sztuczki, skutek chwilowego pomysłu, których role podług charakterów rozdane, ze zmówieniem się tylko o ostatnie każdej sceny słowo, zapełniane były wesoło, i z wszelką wolnością, przez grających w nich aktorów, dla których tym sposobem, równie jak i dla widzów, zabawne i nieprzewidziane tworzyły widowisko. Zofia i Adolf celowali w tym rodzaju; Władysław i Emilia daleko mniej; wszystko ich przecie bawiło, bo byli szczęśliwi.
Zakończyły się jednak powabne i płoche wesołej wyobraźni igraszki, przed powagą zbliżającej się uroczystej chwili, mającej na zawsze połączyć Władysława z Emilią.
Już oddawna pomimo zapowicdzenia cichego wesela, mając wszelką sobie w tej mierze użyczoną wolność, zatrudniony był tym dniem, poczciwy Bartłomiej dawny kucharz Wojewodziny, teraz w Topolówce służący.
Przezornie on już, od pierwszej Władysława bytności, podług staroświeckich zwyczajów, najłatwiej do rozebrania urządzone dawał pie-