Strona:Elżbieta Jaraczewska - Powieści narodowe 01.djvu/185

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


za moją radą, i odda mu swą rękę. Jest on wprawdzie nie młody, ale dwa razy bogatszy od Władysława, i oprócz pięknego imienia, i przepysznego w Warszawie domu, znaczny chce uczynić zapis Zosi. Z rzeka się przytem posagu żony, i cały majątek, do jej własnego zostawia rozrządzenia.» Te dowody miłości rozkochanego starca, które uważał po ogólnej znajomości ludzi, za najskuteczniejsze dla ujęcia rodziców Zofji, z tryumfem przez Delfinę wyszczególnione mężowi, zupełnie przeciwne uczyniły wrażenie na jego szlachetnym charakterze. Mocne wzruszenie zniszczyło w jednej chwili wszystkie przygotowania, które czynił w myśli, dla uwiadomienia Delfiny o wyborze Zofji; odpowiedział jej z żywością: «Zofia tego nie potrzebuje. Ten, który ją weźmie za żonę, odbierze z nią właściwe jej wiano, a jej szczęście ani złotem opłacone, ani blaskiem pozornej pomyślności zastąpione nie będzie. Ona nie kocha Wojewody i nie pójdzie za niego.» — «Jakże to wiesz?» — zapytała w największem zadziwieniu Delfina. — «Zwierzyła mi się swej miłości ku Adolfowi — odpowiedział Pan Sławiński zmięszany, nie mogąc już trafić do pierwszego