Strona:Elżbieta Jaraczewska - Powieści narodowe 01.djvu/150

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


minał, i któremu nieboszka Wojewodzina, dla spokojności odstąpiwszy kawał zaprzeczonego gruntu, nie miała czasu przed śmiercią urzędownie go zapewnić. Przyjeżdżał więc, po potwierdzenie korzystnego układu, do nowego dziedzica Brzoznowa, o którego przybyciu, uwiadomił jego przyjaciel, Pan Rzegota. Żył on z nim bardzo dobrze; gdyż Pan Szambelan, składając często pychę z serca, z każdym się chętnie bratał, z kim mógł co zyskać, lub sobie podchmielić. Był on długo nieczynnym pasibrzuchem na dworze wielkiego Pana, którego swemi bawił konceptami, a po śmierci jego, ożeniwszy się z córką bogatego Komissarza, odziedziczył po teściu, choć prawnie, ale nieprawo, sąsiedzką wioskę, którą Pan Komissarz wziął był w zastaw pożyczonych na lichwę, młodemu paniczowi pieniędzy.
Dawne zwyczaje, z później nabraną dumą, i pysznoskąpstwo, były właściwym charakterem Pana Szambelana i jego małżonki. Zajechał z trzaskiem na dziedziniec w wysokim modnym koczu, zaprzężonym czterema rosłemi szkapami w wytarte szory przybranemi, któremi kierował niezgrabny z fornala przerobiony stan-