Strona:Elżbieta Jaraczewska - Powieści narodowe 01.djvu/136

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


stkich zmianach Pan Rzegota; najprzód, rozpuściwszy szpital, zabrał nibyto na dwór, a w istocie dla siebie, duży warzywny ogród. Potem zamiast dozorującego szpital Jakóba, umieścił starego bibułę Mateusza, dawnego masztalerza Pana Wojewody, który mu często listy nosi do Pana Szambelana. W izbie przez Felczera dawniej zamieszkanej, robią teraz żydy krawcy, dla jego żony. Zamiast zaś dawnego poczciwego Bakałarza, umieścił w szkółce dyrektora, który za pobierane pieniądze, Bonusia do domu przychodzi uczyć. Oj! nie tak to było za Pani Wojewodziny, i dozorującej szkółkę pod jej okiem, Panny Emilji! Trzeba widzieć, jaka wyszła ztamtąd Małgosia, pańskiej piastunki córka; jednak prawda — dodała prostując się i krząkając Panna Kunegunda, — po odebranych odemnie początkach wszystkiego dobrego. Kochamy też wszyscy, jak nasze dziecko tę Pannę Emilię; wcale dorzeczy Panna, i do Boga i do ludzi. Nie umywała się do niej, jej siostra Panna Zofia, która tu za bytnością z matką, ledwo mi głową kiwnęła!... Dziękuję za nią, chociaż tak pięknie, jak mówią tańcować umie.