Strona:Elżbieta Jaraczewska - Powieści narodowe 01.djvu/134

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


życzki i staroświeckie do fryzur żelazko. Z drugiej strony drzwi była komoda misternie wyrabiana, własność Panny Kunegundy: na której stały, poustawiane i najczyściej utrzymywane, cztery duże saskie filiżanki, różnemi czasy od familji nieboszki Wojewodziny darowane, skrzyneczka szklanna z Gdańska, i świeższy naprzeciw, karlsbadzki kubek, równie w gościńcu przywieziony. Leżały tam także, zawsze najakuratniej naprzeciw siebie, karty do mariasza, sennik, atłasowy haftowany pelami i złotem pugilares, kantyczki, świecący stalowy do orzechów dziadek, i kolorowy roratowy stoczek. Piękne tyrolskie jabłka i czerwone pomidory naprzemian ustawiane, garnirowały brzeg komody, nad którą wisiały dwie duże, w ramki oprawne sylwety, Wojewody i jego żony. Na małym stoliczku, pomiędzy oknami stojącym, było rozstawione małe lusterko, z zwierciadlanym brzegiem w karpiową łuszczkę, na białem z rąbku nakryciu; przed niem, dwie blaszane puszki od pudru i pomady, i haftowana, we środku różowym podwleczona poduszeczka, na której leżały przypięte długiemi stalowemi od fryzur