Strona:Elżbieta Jaraczewska - Powieści narodowe 01.djvu/133

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Pani, i odtąd ciągle przez nią noszony. Naprzeciw łóżka, gdyż wszystko w tym pokoju podwójną symetryą się odznaczało, był pstry parawanik zsuwany na żelaznym drągu, z mosiężną u góry gałką, z za którego wyglądał kosmaty kufer, alembik do przepędzania wódek, i toczone ze słupkami gdańskie krosienka na czterech syrenach wsparte. Obok, duży kaflany niebiesko malowany piec, z szerokim na wierzchu wazonem. Naprzeciwko, z obu stron drzwi, przy których wisiała cynowa kropielnica, była z jednej strony szalka, w której przez drucianą kratkę, można było widzieć różne słoje z konfiturami, od lik worów oplatane słomą butelki i pękate flaszeczki z lekarstwami; na wierzchu zaś stał z cienką szyjką duży puhar piwem nalany, liczne już w sobie chwilowego łakomstwa, mieszczący ofiary; dalej wielkie gąsiory papierem zatkane z octem i marcową wodą. Suszyły się przy nich na dużych szafirowych od cukru papierach, krokosz do farbowania, i rzymski rumianek. Nad szafką błyszczały w równym rzędzie na ćwieczkach zawieszone, różne pęki kluczów, młotek do cukru, duże do krawieckiej roboty no-