Strona:Elżbieta Jaraczewska - Powieści narodowe 01.djvu/126

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


wa, do darowanego jej przez nieboszkę Jejmość we wsi domku i ogrodu, a jej córka Małgosia wraz z Czeszką, którą Jejmość trzymała do pielęgnowania zagranicznego bydła, jako i stary pozostały Bartłomiej kucharz, którego zrzęda dopiekała Panu ekonomowi, służą teraz u Pana Sławińskiego. Biedne zaś tyrolskie bydełko, szturgane, zaniedbywane, ponieważ mniej Pani ekononiowej dawało mleka, nie długo się tu utrzymało. Zapewniają teraz że wyzdychało, ale pomiędzy nami mówiąc, podobno skrycie wymienionem zostało korzystnie, z tym Panem Szambelanem, co to z nieboszką Jejmością wiódł graniczny proces, a teraz jest w przyjaźni z Panem Rzegotą. Stary nawet brytan burek, wierny stróż pałacowy, którego z szczeniaka wychowałem, byłby głód cierpiał, gdybym się był z nim moją nędzną nie dzielił strawą. Zdechł i tak biedne psisko, otruty podobno przez Bonusia, syna Pana ekonoma, na którego szczekał, gdy przełażąc przez parkan, po gruszki do ogrodu się skradał. I tak to po śmierci Jejmości, już żadne stworzenie szczęśliwem tu być nie mogło!... Bie-