Strona:Elżbieta Jaraczewska - Powieści narodowe 01.djvu/125

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Opisywał mu więc stary Tomasz, wymownym głosem prawdy, i dawniejszą ich pomyślność, i teraźniejszą nędzę. Żałował nareszcie, iż słaba i śpiąca już tego dnia, Panna Kunegunda, faworytna panna wyprawna nieboszki Wojewodziny, lubiąca i zbierać i powtarzać wszystkie wieści, nie mogła przyjść mu w pomoc, przytoczeniem różnych wyszłych z jego pamięci szczegółów.
Obiecał Władysław, przypominając sobie z uśmiechem jej wysokie karkasowe kornety, i częste zrzędy, odwiedzić ją nazajutrz, i pytał troskliwie o dawną swą piastunkę Wojciechową. «Już jej tu nie ma, — odpowiedział z westchnieniem starzec — oddalił ją Pan ekonom, na mocy komissu i pełnomocnictwa zupełnego, które assekurował, iż ma od swego pryncypała: choć się Panna Kunegunda żywo temu opponowała, i dotąd przeciwko temu protestuje; pomimo tego, że czapkujący jej Pan Rzegota, bojąc się i cienia nawet dawnego jej u Pani faworu, na mariasza do niej przychodzi, a assystująca jej Pani ekonomowa, z najlepszemi kożuszkami śmietankę do kawy przysyła. Wróciła biedna Wojtko-