Strona:Elżbieta Jaraczewska - Powieści narodowe 01.djvu/124

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


zająć pustego i zasmuconego tej strony domu pomieszkania, obiera sobie z innej strony, dla gości wyporządzone, małe pokoiki; w których wolniej oddychając, rozgościł go z radością stary Tomasz.
Z zadziwieniem wszystkich, i z wielkim uczynionym mu gwałtem, zaprosił go potem młody Pan do podzielenia z sobą nagotowanej na prędce wieczerzy. Figurowały w niej kawa i smaczne kurczęta Pani ekonomowej, które, nieświadomi wiejskiej polityki, Władysława ludzie, sądzili że dla niego były przysłane.
Dano świece: przypatrywał się z upodobaniem swemu młodemu Panu, na brzeżku stołka siedzący stary Tomasz, nie śmiejąc nic jeść, pomimo częstych Władysława nalegań. Butelka jednak starego wina, myszką trącącego, przez niego z piwnicy dawniej dla Pana przyniesiona, z której nie mógł Władysławowi odmówić lampeczki za zdrowie, wnet go pokrzepiwszy, na wszystkie zapytania obficie gadatliwym uczyniła. Korzystał z tego Władysław, dla dowiedzenia się od zasłużonego i poczciwego domownika, o dawnym i teraźniejszym bycie swojej wioski, a szczególniej włościan.