Strona:Elżbieta Jaraczewska - Powieści narodowe 01.djvu/115

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Skończyła się wieczerza, a rozmawiając długo po niej poufale ze swoim młodym gościem, sędziwy Cześnik, z przyjemnością go słuchał, zagraniczne opowiadającego gospodarstwo. Potrząsał tylko czasem głową, i pokazawszy nazajutrz szczegółowo swoje włości, temi go pożegnał słowy: «Lubię w tobie, kochany Władysławie, ten zapał i te żywe ku dobremu chęci. Powinno ich być w młodości, jak na wyrost, ażeby je potem smutne ludzi i świata doświadczenie nazbyt nie skurczyło. — Koń, który się w młodości nie zrywa i nie przeskoczy, później nie daleko zajdzie. — Strzeż się jednak wszelkich uprzedzeń; nie czekaj własnego doświadczenia, ażeby być o dobrem i złem przekonanym: lepiej dojrzeć cudzem, a niżeli od własnego zwiędnąć. Słuchaj więc czasem i rady starszych; w ich dykteryjkach wiele się częstokroć mądrych nauk zawiera, tak jak najlepszy tworzy balsam, aromatyczny lep, po wybraniu miodu pracowitych pszczółek, w ulu pozostały. Nie odrzucaj starego obyczaju, dla tego, że dawny: gdyż może jest ważna przyczyna, iż tak długo trwa, lub, że tak uporczywie do