Strona:Elżbieta Jaraczewska - Powieści narodowe 01.djvu/114

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


w sypialnym pokoju łóżko za kotarą, różne gatunki strzelby i stojące w szalce pękate flaszki wódki gdańskiej, po której złoto pływało; kilka książek do nabożeństwa; na półce, obok nich starożytne Paprockiego i Niesieckiego herbarze; zbiór dawnych gazet; różne portrety osób przy karabelach i w rogówkach, na ścianach zawieszone; — taki był dom staroświecki, w którym się znajdując Władysław, sądził, iż czarodziejskiem omamieniem, do przeszłego cofnął się wieku.
Dano wieczerzą, na której były przy piątku, stokfisz po kapucyńsku, pierogi ruskie, karp z miodownikiem, i grzanki postne do oliwy i piwa, które jedyną suszącego gospodarza były wieczerzą. Usługiwali do niej ochoczo, porządnie, z wiejska ubrani domownicy, których moment przed tem, widział Władysław pracowicie w sieni sieci wiążących. Powiedział mu Pan Cześnik, iż prawie wszyscy jego ludzie żonaci (chociaż sam był kawalerem), z wiejskiego stanu wzięci u niego w domu wychowani, kwartalnie kolejno mu służąc, tym sposobem wszystkim swoim domowym i dworskim obowiązkom, zadosyć uczynić mogli.