Strona:Elżbieta Jaraczewska - Powieści narodowe 01.djvu/101

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


czenia Władysława z Emilką. Wstrzęsła głową z niezwykłem sobie nieukontentowaniem Pani Mielińska. Po krótkiej jednak walce serca z sumieniem, oznajmili oboje tę wiadomość Emilce, chociaż bez radości, ale także i bez goryczy, a po żywem wzruszeniu, które w niej zawsze wzniecało spomnienie Brzoznowa, ucieszyła się z niemi szczerze, nadzieją pozyskania Zofji w sąsiedztwo.
W istocie, uderzony pięknością Zofji Władysław i nieco w niej zakochany (gdyż; potrzeba miłości w młodym wieku z łatwością podobne do niej wznieca uczucia) żadnego jeszcze atoli stanowczego o jej rękę nie uczynił kroku: jakaś pomimowolna obawa dotąd mu tego niedozwalała. Delfina przypisywała to opóźnienie etykietalnej przystojności. Hrabina z nieukontentowaniem widziała zagrożony zniszczeniem ulubiony swej starości zamysł połączenia Adolfa i Zofji, których ciągle była powiernicą, a próżna Zofia cieszyła się z miłości Władysława i z wzbudzonej powszechnie z tego powodu zazdrości, rozniecającej ustawicznie stygnące płomienie Adolfa. Tak mało jednak zdolną była ocenić duszę Władysława, i być od