Strona:Elżbieta Jaraczewska - Powieści narodowe 01.djvu/100

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Emilia wszystkie swe malarskie sprzęty porozrzucane, i dowiedziała się, iż młody Polak przejeżdżający z zagranicy, wstąpił tego dnia dla wypytania się o dawnym swoim nauczycielu rysunków, i z zachwyceniem oglądał piękne rysy młodej greczynki, którą tylko idealnym sądził tworem, i potem niezwłocznie do Warszawy wyjechał. Zabawił ten wypadek Pana Sławińskiego, i żałował straconej, tak miłej za granicą sposobności poznania ziomka.
Odebrał wkrótce list od żony, donoszący mu z radością, jakie wrażenie na wszystkich swym greckim tańcem uczyniła Zofia, a szczególniej na młodym Władysławie Wienieckim, który ją wtenczas pierwszy raz poznawszy, sądził, iż widzi przed sobą czarami ożywioną śliczną postać idealnego Drezdeńskiego obrazu, którego rysy, jak spomnienie najdoskonalszej piękności, w wyobraźni jego utkwiły. Następowały pochlebne matki nadzieje, iż się niezawodnie o nią oświadczy, i zapytanie wcześnie czynione mieszkającemu w sąsiedztwie mężowi o jego majątek. Zasępiło się nieco po odebraniu tego listu czoło Pana Sławińskiego, któremu nie ukrywała Wojewodzina chęci połą-