Strona:E. T. A. Hoffmann - Powieści fantastyczne 02.djvu/42

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


mieni. Książę zaś dodał, że jego żona miewa czasem szczególne widzenia.
Hrabia odpowiedział:
— Księżna ma zupełną słuszność, uważając fakt, o jakim mówiła, za rzecz niepodobną. Ale co powiesz, gdy ci wyznam, że wczoraj, przypatrując się Jadwidze, miałem zupełnie to samo podejrzenie?
— W takim razie — rzekł książę — trzeba poradzić się lekarza i akuszerki, aby ich opinia zniweczyła zbyt pośpieszny sąd księżnej lub też, by stwiedziła naszą hańbę.
Przez kilka dni rzecz rozważano, już to przyjmując, już odrzucając różne postanowienia. Księżna nie chciała, aby wzywano lekarza, który mógłby być niedyskretny; dodała, że za parę miesięcy będzie czas na wezwanie pomocy medycyny.
— Co chcesz powiedzieć? — zawołał przerażony hrabia.
— Tak, — odparła księżna, — niema wątpliwości; albo Jadwiga jest największą obłudnicą, jaka istniała kiedykolwiek, albo była niegodziwie oszukana, gdyż jest w ciąży.
Hrabia osłupiały milczał długą chwilę; poczem, przemógłszy się, błagał księżnę,