Strona:E. T. A. Hoffmann - Powieści fantastyczne 02.djvu/41

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


zaokrąglało; objawiła się powtórnie w całym blasku piękności i młodości. Tymczasem księżna zdawała się uważać ją jako bardziej chorą niż kiedykolwiek, i gdy ta zaczynała wzdychać, księżna wciąż pytała:
— Jakże się czujesz, moje dziecko? jak ci jest, co robisz?
Hrabia, książę i księżna rozważali razem, jakich środków użyć należy, by oderwać pannę od tej idée fixe, że jest wdową po Stanisławie.
— Sądzę niestety — mówił książę — że jej obłęd jest nieuleczalny, bo jej stan fizyczny jest doskonały i tylko podtrzymuje bezład jej duszy. Tak, — mówił dalej, patrząc na księżnę, która miała wyraz twarzy bolesny — tak, Jadwiga jest zupełnie zdrowa, choć, z jej szkodą, wszyscy upieramy się, by ją traktować jako chorą.
Księżna utkwiła oczy w księciu i powoli a stanowczo odparła na to:
— Nie, Jadwiga nie jest chorą, ale gdyby można było przypuścić, że się zapomniała, to mogłabym przysiądz, że jest w odmiennym stanie.
Rzekłszy te słowa, wyszła z pokoju.
Hrabia i książę spojrzeli na siebie zdu-