Strona:E. T. A. Hoffmann - Powieści fantastyczne 01.djvu/93

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— Na zlecenie dziadka przyszedłem dowiedzieć się o zdrowie jaśnie pani.
— Nie było żadnego niebezpieczeństwa; zwykły atak nerwowy. Teraz śpi lekko i jestem pewny, że zdrowa i rzeźwa zasiądzie z nami do stołu. Powiedz pan to dziadkowi, powiedz.
Baron mówił te słowa z pewnym namiętnym pośpiechem, co zdawało mi się wskazywać, że troskliwszym jest o zdrowie żony, niżby to chciał okazać. Chciałem już odejść, gdy nagle baron schwycił mnie za rękę i rzekł, patrząc na mnie płomienistym wzrokiem:
— Mam z tobą do pomówienia, młodzieńcze.
Czyż nie widziałem przed sobą ciężko obrażonego małżonka, nie należałoż mi lękać się jakiej sceny, któraby z ujmą mego honoru skończyć się mogła? Byłem bezbronny, ale w tejże chwili przypomniałem sobie o składanym myśliwskim nożu, który mi dziadek dopiero w K. podarował, miałem go właśnie przy sobie.
Poszedłem więc za szybko postępującym przede mną baronem, z tem silnem postanowieniem, że wcale życia jego nie