Strona:E. T. A. Hoffmann - Powieści fantastyczne 01.djvu/62

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— A jużci, mówił stary, prosto z Drezna sprowadzony, jakiś...
— Pysznie, wybornie! — zawołała baronowa.
— Jakiś piękny instrument — ciągnął stary dalej, — ale to bieda, że trochę zasłaby, bo jak organista śpiewał:

„We wszystkich czynach moich...“

uderzył tak silnie, że...
— Ach, mój Boże! — zawołała baronowa i panna Adelajda, że...
— Że wszystko trzeba było z wielkim kosztem do miasta odstawić do reperacyi.
— Ale już od reperacyi sprowadzono? — zapytała niecierpliwie panna Adelajda.
— A jużci, wielmożna panienko, i pani radczyni będzie sobie uważała za zaszczyt...
W tej chwili przechodził baron, ździwił się, widząc nas razem, i szepnął baronowej z szyderskim uśmiechem:
— Czy Franciszek znów dobrych rad udziela?...
Baronowa zarumieniła się i spuściła oczy, a Franciszek przestraszony, umilkł i stał jak żołnierz wyprostowany ze spuszczonemi nadół rękami. Nadciągnęły sta-