Strona:E. T. A. Hoffmann - Powieści fantastyczne 01.djvu/31

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


wincyi. Na osiem dni przed przybyciem barona, adwokat zazwyczaj udawał się do zamku.
W r. 179., nadszedł moment, gdy wierny V... miał, podług zwyczaju, udać się, do siedziby barona. Miał on wówczas lat 70 i, jakkolwiek nie mało zachował świeżości i energii, sądził jednak, że byłby mu użyteczny w jego pracy jaki młody pomocnik. Pewnego razu rzekł mi ze śmiechem: „Bratanku mój, (jestem właściwie jego wnukiem stryjecznym i noszę jego nazwisko), sądzę, że byłoby dobre dla ciebie posłuchać szumu wiatrów morskich i pojechać ze mną do Her... Możesz mi być zresztą bardzo pomocny w trudnych zajęciach, i napisawszy rano jaki przyjemny akt sprawozdawczy, mógłbyś potem spróbować życia myśliwskiego, ćwiczyć się w sztuce spotykania oko w oko z szarym wilkiem albo głodnym dzikiem i celnym wystrzałem spotkane bydlę położyć“.
Zbyt wiele słyszałem o wrzawnych polowaniach w Her...; byłem zbyt przywiązany do swego szanownego a doskonałego dziada stryjecznego, by nie przyjąć