Strona:Dzieła Wiliama Szekspira T. IX.djvu/184

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
178
TROILUS I KRESYDA.

W tej chwili hołd ci składa tylko miłość
Wolna od wszelkich podstępnych zatajeń.
Witaj nam, witaj, przezacny Hektorze.
Hektor. Dzięki ci, wzniosły królu!
Agamemnon. Niemniej szczerze
Ciebie witamy, o, sławny Troilu!
Menelaus. Przyklasnąć tylko mogę memu bratu.
Rycerska paro, bądź nam pozdrowiona.
Hektor. Komu-ż mam złożyć dank?
Eneasz. Menelausowi.
Hektor. Tobie, mój książę? Na Maworsa, dzięki!
Wybacz mi to zaklęcie niepotrzebne.
Wasza nieboszczka żona klnie się zawsze
Na rękawice Afrodyty. — Zdrowa,
Lecz pozdrowienia przesłać wam nie myśli.
Menelaus. Daj spokój, książę; wstrętny dla mnie temat!
Hektor. Wybacz, jeżelim dotknął cię niemile.
Nestor. Nieraz widziałem ciebie, Trojańczyku,
Jak torowałeś drogę trupów pełną
Wśród młodzi greckiej; naksztalt Perseusza
Na swym frygijskim hulałeś rumaku.
Nieraz zwycięstwa zrzekając się, nieraz
Litośnie powstrzymując miecz w powietrzu,
Zamiast opuścić go na pokonanych.
Widząc to, zwykle mówiłem do druhów:
„Spójrzcie, tam Jowisz, który daje życie!“
Nieraz też ręce nagle zakładałeś,
Zewsząd hufcami Greków osaczony,
Jak olimpijski zapaśnik. O, znam cię,
Chociaż raz pierwszy widzę twe oblicze,
Zawsze zakute w stal. Ja znałem jeszcze
Twego praszczura, walczyłem z nim nawet.
O, dzielny był to rębacz, lecz — na Marsa,
Boga, nas wszystkich — nie dorównał tobie.
Pozwól, by starzec ucałował ciebie,
Serdecznie w naszych witając namiotach.
Eneasz. Jestto sędziwy Nestor.
Hektor. Dozwól uścisnąć się, stara kroniko,
Która szła z czasem tak długo w harmonii.
Szczerze cię witam, czcigodny Nestorze.