Strona:Dzieła Wiliama Szekspira T. II.djvu/148

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
140
JULIUSZ CEZAR.



SCENA DRUGA.
Plac publiczny w Rzymie.
Procesyonalnie, z towarzyszeniem muzyki, wchodzą: CEZAR, ANTONIUSZ, w pogotowiu do gonitwy; KALPURNIA, PORCYA, DECYUSZ, CYCERO, BRUTUS, KASYUSZ i KASKA, za nimi wielki tłum ludu, wśród którego WIESZCZEK.

Cezar. Kalpurnio!
Kaska. Hola! milczcie, Cezar mówi.

(Muzyka ustaje).

Cezar. Kalpurnio!
Kalpurnia. Jestem, Panie.
Cezar. Stań na drodze
Antoniuszowi. gdy przebiegać będzie.
Gdzie jest Antoniusz?
Antoniusz. Cezarze, rozkazuj.
Cezar. Pamiętaj, biegnąc, dotknąć się Kalpurnii.
Starzy albowiem zapewniają ludzie,
Ze na niepłodnych niewiastach przestaje
Ciężyć przekleństwo, gdy się ich kto dotknie,
Świętą gonitwę odbywając.
Antoniusz. Będę
O tem pamiętał. Kiedy Cezar powie:
Zróbcie to, już to zostało spełnionem.
Cezar. Postąpmy dalej:
A nie pomińcie nic z zwykłych obrzędów.

(Muzyka).

Wieszczek. Cezarze!
Cezar. Kto mnie wzywa?
Kaska. Hola! uciszcie się, Cezar chce mówić.

(Muzyka ustaje).

Cezar. Kto się tam w ciżbie tej odezwał? Jakiś
Głos donośniejszy od muzyki wołał:
Cezarze! Cezar gotów go wysłuchać.
Wieszczek. Strzeż się dnia Idus w marcu.
Cezar. Któż to taki?
Brutus. To jakiś wieszczek daje ci przestrogę.
Cezar. Przywiedźcie go tu, niech ujrzę twarz jego.
Kaska. Bracie, wyjdź z tłumu, przystąp do Cezara.