Strona:De Segur - Gospoda pod Aniołem Stróżem.djvu/122

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


to już może postępować ze mną jak z dzieckiem. Mniema, że ma do tego zupełne prawo, ratując mię po dwa kroć od śmierci; bo rzeczywiście dwa razy z narażeniem własnego życia uratował mię. Kocham go, jak własnego syna i nawet mógłbym go adoptować, gdyby sobie tego życzył. Tak jest, mogę to uczynić, i nikt mi zgoła nie przeszkodzi. Niemam ani żony, ani dziecka, ani brata, ani siostry. Tak, niewątpliwie zrobię go hrabia Durakinem, a jego Elfy hrabiną. Tu niema się czego śmiać mój panie; jestem panem mojego majątku; mam 600 tysięcy rubli dochodu rocznie i zaofiaruję to mojemu wybawcy. Moutier, chodź tu prędzej, mój przyjacielu!
Moutier zbliżył się z nieśmiałością, bo się spodziewał wymówek.
— Chodź mój przyjacielu, zawołał generał. Tak, ty jesteś moim synem, a Elfy moją córką, adoptuję was oboje. Daję tobie tytuł hrabiego Durakina a Elfy tytuł hrabiny i dochód z mojego majątku w ilości 600 tysięcy rubli.
Elfy usłyszawszy wezwanie generała, także przybiegła, aby stanąć w obronie ukochanego Józefa.
Tymczasem generał powtórzył jeszcze raz swoje osobliwe postanowienie, wybuchnął głośnym śmiechem i kłaniając się Moutier bardzo nisko, poczem wyrzekł:
— Panu hrabiemu Durakin, moje najgłębsze uszanowanie.