Strona:De Segur - Gospoda pod Aniołem Stróżem.djvu/121

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


wolne ubliżenie, bo rzeczywiście nastąpiło to z tej przyczyny, że nie znałem wcale ani pańskiej osoby, ani jego nazwiska, ani godności, jaką piastujesz. Uważałem pana za zwykłego ciekawskiego, który się wcisnął bezprawnie do sali i chciał słuchać śledztwa, oraz dowiedzieć się o wyroku, jaki zapadnie. Ponawiam tedy moje przeproszenie, racz pan zapomnieć o tem, co między nami zaszło.
— O nie żywię do pana żadnej urazy, zapewniał generał, prędko wpadam w gniew, ale też i wnet uspakajam się. Co zaś jednak do danego panu słowa, takowego nie zmienię, i nie tylko nie przyjdę do posłuchalnej sali, ale nawet nie złożę żadnego zeznania.
— Przepraszam pana, odparł sędzia, lecz powtórne zeznanie jest mi wcale nie potrzebne. Pańskie oświadczenie aż nadto jest wystarczające. Nie mam się o co więcej pana pytać.
Generał słuchał tego z takiem malującem się na jego twarzy zdumieniem, że sędzia nie mógł powstrzymać się od śmiechu.
— A! teraz rozumiem, zawołał generał. Oto takie zawsze bywają te młode dziewczęta. Żeby mnie nakłonić do mówienia, zaczęła mi pochlebiać. Dla tego to tak była ciekawa szczegółów drobnostkowych napadu na mnie przez tych łotrów. Ja też, stary niedołęga, wypaplałem jej wszystko co do joty Ale gdzież jest Moutier? temu się zdaje, że jak mnie zabrał do niewoli,