Strona:De Segur - Gospoda pod Aniołem Stróżem.djvu/118

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


na myśl, w jakim fatalnym kłopocie znajdować się musi teraz sędzia.
Moutier tymczasem uwiadomił urzędnika sądowego, jaki skutek wywołała jego rozmowa z generałem. Sędzia śledczy postanowił groźbą i przymusem nakłonić generała do zeznania.
— Przepraszam pana, panie sędzio, rzekł Moutier, gwałtem tu wcale nic pan nie wskórasz. Obraziłeś go pan i niezawodnie dotrzyma tego, co przyrzekł, prędzej da się porąbać w kawałki, niż ulegnie; możemy tylko sprowadzić go tutaj podstępem i w tym razie pozwól mi pan działać. Rób pan tak, jak panu doradzę, nie opierając się, a zaręczam, że otrzymamy od niego bez trudu całkowite zeznanie.
— Ha! zobaczymy, odpowiedział sędzia Złóż pan przedewszystkiem główny akt oskarżenia. Pisz pan pan, panie pisarzu.
Sędzia śledczy przystąpił tedy do protokołu i skoro został skończony, towarzyszył panu Moutier do gospody pod Aniołem Stróżem. Żołnierz prosił go, ażeby się zatrzymał w izbie gościnnej a potem przywoławszy Elfy, opowiedział co zaszło i poinformował ją jak dalej ma się zachować.
Elfy z uśmiechem zbliżyła się do pokoju generała i zapukała z lekka do drzwi.
— Kto tam? zapytał generał gniewnym głosem.
— Elfy; niech pan generał otworzy.