Strona:Cecylia Niewiadomska - Lat temu dziewięćset.djvu/16

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

Sami tutaj zostali, by czuwać nad obcymi, młodzież i kobiety usunięto w głąb puszczy przed czarami ludzi nieznanych, co klęski i zgubę nieśli, do walki wyzywając bogów. Jeśli potężni są mocą nadziemską, tem gorzej dla nich, — ustąpić stąd muszą coprędzej lub — śmierć im. Starzy bogowie pomogą.
Biskup tymczasem skończył swą ofiarę i zbliżał się z przyjaznem pozdrowieniem. Chmurne oblicza nie były mu straszne, wszakże szedł w imię Pana. On rozproszy chmury, gdy łaską dotknie te dusze zbłąkane. Widział już takie cuda na tej ziemi.
Więc mówić zaczął, jako Pan jest dobry, co słońcu świecić każe i ziemię okrywa szatą zieloną ku radości oka i pożytkowi ludzi. Jak w dobroci swojej życie rozlewa wszędzie, o drobnej pamięta ptaszynie, o zwierzu w kniei, a ludziom zgotował tam, na błękitach, mieszkanie szczęśliwe, błogosławieństwa pełne i radości. I za to żąda tylko, aby Go poznano, aby Go sercem ukochano całem i uwielbiono w nim Stwórcę i Ojca jedynego w niebiesiech.
A starzy bogowie?
Więc im tłumaczył znowu o upadku ludzi, i gniewie Bożym, o błędach pogaństwa, litości Pana i Odkupicielu, co krew swą przelał za wszystkich na ziemi. I niema innych bogów oprócz Niego, błędy są tylko i sprawy szatańskie, które porzucić należy coprędzej. Wodą z nich obmyć i duszę i ciało i w Panu zacząć życie, podług Jego prawa. Krzyż zatknąć, aby świadczył, że tu w sercach ludzi jeden Bóg mieszka; ognie pogasić szatańskie,